wtorek, 25 września 2012

Błędy w kampaniach wyborczych cz. 1

Obserwując kampanie wyborcze różnych partii, często dostrzegam błędy z zakresu komunikacji niewerbalnej obecne w spotach wyborczych, na plakatach i ulotkach, czy podczas wystąpień polityków w mediach. Często są to błędy trudne do zauważenia przez laika, lecz zdarzają się także błędy na tyle poważne, że dostrzec je może każdy w miarę uważny człowiek. Przy błędach tego ostatniego rodzaju wielce się dziwię, wszak partie polityczne zatrudniają wszelkiej maści specjalistów od PR-u, autoprezentacji czy wreszcie komunikacji niewerbalnej. Obawiam się jednak, że praca wielu z nich sprowadza się wyłącznie do nauczenia kandydatów podstaw autoprezentacji, w szczególności popularnego gestu układania rąk w tzw. wieżę, a nie polega na rzetelnej i całościowej analizie używanych komunikatów niewerbalnych.
Za przykład niech posłuży kampania wyborcza SLD (zaznaczam, że jest to jedynie studium przypadku, nie mające nic wspólnego z poglądami politycznymi autora blogu).



Obejrzyj następujący spot wyborczy (http://www.youtube.com/watch?v=1krqSFy4KuM), zwracając uwagę na niespójność między zapewnieniem o troskliwości pielęgniarek a ilustrującą to sceną:
Szczególnie razi w tej scenie to, że pielęgniarka i osoba, którą ma się ona troskliwie opiekować, unikają kontaktu wzrokowego, odwracają się od siebie, powiększając dystans (szczególnie aktywnie odsuwa się pacjentka). Kulminacją tej sceny jest następująca sytuacja, poddająca w wątpliwość istnienie między pielęgniarką a pacjentką więzi, o której mowa w spocie wyborczym.
To nie jedyny błąd w spotach SLD. Zwróć uwagę w następnym spocie (http://www.youtube.com/watch?v=8V2Ha9Yf6Yo) na reakcję posłanki, gdy podchodzi do niej chłopiec ze stetoskopem.
Posłanka odsuwa się od dziecka, cofa ramiona, dwukrotnie przełyka, a na jej twarzy nie znajdziemy ani cienia uśmiechu. To powoduje, że przekaz niewerbalny jest niespójny z przekazem werbalnym: trudno nam uwierzyć, że posłanka tej partii chce przychylić nieba wszystkim dzieciom, zapewniając im specjalistyczną opiekę lekarską. Raczej większość ludzi odniesie wrażenie, że posłanka się dziecka boi lub się nim brzydzi (choć nie występują tu odpowiednie ekspresje mimiczne), a w każdym razie ma do niego stosunek negatywny. Zadziwiający jest przy tym brak jakiegokolwiek grymasu symulującego uśmiech.
Pojawia się zasadne pytanie, dlaczego przy tak relatywnie dużych nakładach na kampanię wyborczą nie znalazł się nikt, kto dostrzegłby tak grube błędy. Pomijam tu drobniejsze elementy niewerbalne, mające wpływ na odbiór spotów i pojawiających się w nich polityków, które mogłyby być poprawione. Chodzi mi wyłącznie o te najbardziej rażące błędy.
Gdzie byli wszelkiej maści eksperci, gdy dopuszczano te spoty do publikacji? Wystarczyła wszak drobna korekta, by poprawić i wzmocnić ich przekaz. Nie uczyniono tego. To kładzie się cieniem na "specjalistach" wynajętych do tej kampanii przez SLD. A może nie było żadnego doradztwa ze strony ekspertów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz