czwartek, 21 marca 2013

Błędy w spotach wyborczych cz. 2

Nie jest łatwo stworzyć dobry spot wyborczy. Dotyczy to zarówno kandydatów i dużych partii politycznych rozporządzających pokaźnym budżetem, jak też mniejszych partii i kandydatów lokalnych dysponujących znacznie mniejszymi środkami. O tym, że nawet spore pieniądze nie gwarantują sukcesu, przekonaliśmy się w poprzednim poście, poświęconym analizie błędów w spotach wyborczych SLD. Tym razem zajmiemy się dwoma spotami wyborczymi pewnego kandydata na prezydenta Świętochłowic. Oczywiście będą nas głównie interesowały błędy związane z komunikacją niewerbalną.

Zacznijmy od pierwszego spotu (https://www.youtube.com/watch?v=fcWnxt5sVvc) - do obejrzenia poniżej:

video

Pierwsze, co uderza w tym spocie, to ogromna teatralność i nienaturalność wypowiedzi. Skrajnym przypadkiem jest radna występująca jako trzecia - jej ton głosu, artykulacja i sposób mówienia są dalekie od tego, by uznać jej wypowiedź za spontaniczne, szczere i pełne przekonania zapewnienie o zaletach kandydata

Po drugie, w spocie znajdziemy bardzo wiele sygnałów niewerbalnych, które osłabiają, a nawet poddają w wątpliwość wypowiedziane słowa. Wyrazistą ilustracją jest wystąpienie radnego (druga osoba w kolejności), który mimowolnie podnosi lewą brew przy wymienianiu zalet kandydata: jego pracowitości (wyraźnie podniesiona brew), wiarygodności (trochę słabiej), a także tego, że kandydat nie zawiedzie naszego zaufania (słabiej uniesiona brew). Niesymetryczne unoszenie brwi może wskazywać na wątpliwości czy słabe przekonanie w odniesieniu do tego, co się mówi. To sprawia, że - mniej lub bardziej świadomie - przestajemy wierzyć z zapewnienia o zaletach kandydata. Dodatkowo sam kandydat popełnia poważny błąd. Wypowiadając zdanie, że za cztery lata chce nam i sobie móc spojrzeć prosto w oczy, mówiąc "nie zmarnowaliśmy czasu", ściąga brwi i mruży oczy, a następnie niesymetrycznie uśmiecha się, co sprawia, że nie jesteśmy skłonni aż tak bardzo zaufać jego zapewnieniu.

Po trzecie, nie najlepiej rozwiązano sprawę kadrowania. Ogólnie rzecz biorąc, pomysł, aby pokazywać występujące osoby od góry klatki piersiowej wzwyż, nie jest zły. Najwięcej bowiem trudności sprawia nauczenie osób występujących publicznie tego, jak gestykulować i co zrobić z rękami. Kadrując twarz i górę klatki piersiowej unika się tego problemu, chociaż, z drugiej strony, może się zdarzyć, że gestykulująca osoba będzie się jawiła nieco dziwnie, gdyż widzimy ruchy jest barków i tułowia, podczas gdy nie dostrzegamy samej gestykulacji. Taka sytuacja ma miejsce w kontekście radnego, który występuje jako drugi. Ale nie to jest największym problemem. Najbardziej wyrazistym błędem, moim zdaniem, było przejście na kadrowanie twarzy kandydata z bardzo bliska. Powoduje to, że odbiorca może poczuć się przytłoczony, ponadto uwidacznia niespójności między słowami a sygnałami mimicznymi, a także podkreśla defekty kandydata (w szczególności związane z uzębieniem).

Ostatnia kwestia, na którą chciałem zwrócić uwagę, dotyczy scenariusza spotu. Bardzo ryzykowne jest wkładanie w usta wicemistrza świata na żużlu, którego fizjonomia może wzbudzać różne skojarzenia, stwierdzenia, że kandydat to "człowiek, który zna dobre i złe strony naszego miasta". Może to bowiem sugerować, że kandydat zna "złe strony miasta" nie tylko z obserwacji, ale czynnie w nich partycypuje. Dodatkowo były żużlowiec dość silnie zaciska usta po tych słowach. Gdybym to ja miał wpływ na powstanie tego spotu, usunąłbym te słowa, bądź je przeformułował tak, aby wykluczyć możliwość interpretacji, jakoby kandydat miał coś wspólnego ze "złymi stronami miasta".

A teraz zajmijmy się drugim spotem (https://www.youtube.com/watch?v=AhcYeUQFVHw):

video

Bardzo miło, że kandydat ma inne zainteresowania i talenty. Litościwie pomijam wybór utworu, technikę gry i konstrukcję spotu. Interesuje mnie głównie sam koniec spotu, kiedy kandydat próbuje się uśmiechnąć. Robi to w sposób nieszczery i wymuszony (podczas gdy mięśnie okrężne oka leniwie odpoczywają), co więcej, jego uśmiech przez bardzo wielu ludzi odbierany jest jako cwaniacki (oba spoty pokazywałem uczestnikom moich zajęć, choć nie tylko). Na pewno nie służy to kandydatowi.

PS: Moja analiza dotyczy tylko i wyłącznie spotu, nie jest wymierzona w samego kandydata i nie dotyczy cech jego osobowości, zdolności i kompetencji do sprawowania władzy. Warto o tym pamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz